Biżuteryjny przekręt

Strona główna


Data publikacji: 2009-10-12
Biżuteryjny przekręt

Podobno istnieje coś takiego jak biżuteria artystyczna. Podobno ta biżuteria artystyczna jest naprawdę piękna. Piszę podobno, bo sama tych cudów nigdy nie widziałam. Zjawisko określane mianem „biżuteria artystyczna” to dla mnie rzecz śmieszna. Jakie elementy miałyby bowiem decydować o tym, że dany pierścionek czy bransoleta nie są zwykłe a artystyczne? Obecność na kolczykach reprodukcji dzieł mistrzów? Wtedy mianem „artystyczny” trzeba by też określać zwykłe t-shirty. A może jako warunek przyjąć produkcję ręczną? Ale czy wtedy stringi robione na szydełku też nabiorą artyzmu? Spróbujmy wziąć pod uwagę niepowtarzalność… No ale w czasach masowej produkcji to jak wiadomo śmieszna kategoria. Czyżby zatem coś takiego jak biżuteria artystyczna w ogóle nie istniało. Osobiście obstaję przy twierdzeniu, że tak właśnie jest. Biżuteria artystyczna to nic innego jak świetny chwyt marketingowy. Snobom kategoria ta ma dać poczucie wyjątkowości, obcowania z czymś lepszym, wyższym aniżeli produkty masowe, wszystkich bez wyjątku ma przekonać, że na rynku pojawiło się coś nowego, odrębnego, coś czego jeszcze nie mieli. Biżuteria artystyczna to zatem doskonale nam znane, cieszące się powodzeniem od wieków ozdoby na szyję, do włosów czy do uszu tylko sprzedawane nam pod inną nazwą.


dodaj do flakera Blipnij o tym wpisie Delicious


Komentarze

Brak komentarzy